CHORWACJA 2005
Mapa
Załoga
Jacht
Droga do...
Niedziela
Poniedziałek
Wtorek
Środa
Czwartek
Piątek
Sobota
Koniec???

Strona główna

17 kwietnia 2005

Pełni wiary w nasze umiejętności i nadzieji na pomyślne wiatry pod dowództwem pełniącego obowiązki skippera Andrzeja ruszyliśmy w stronę mostu Pasman.

No właśnie ruszyliśmy, a tu po chiwili okazało się, że pozycje na GPS'ie nawet nie drgnęła. Komunikat GPS NO FIX zmusił nas do popełnienia grzechu - a mianowicie zawrócenia do portu. Niedziela rano - jak tu złapać serwis. Na szczęście po ok. 30 minutach dzwonienia do "automatycznej sekretarki" udało się wmówić zaspanemu Chorwatowi, że on bardzo chce natychmiast przyjechać i naprawić jakże przydatne ustrojstwo. Cała operacja kosztowała nas w sumie około 2 godzin.

Tym razem bez przeszkód pokonaliśmy przejście pod mostem (cytat z Marka "...czuję się spełniony...")

Jak widać na załączonych obrazkach wcale nie było gorąco, a nawet padał deszcz. W bardzo radosnych nastrojach przyjęliśmy kurs na wyspę Vis.


Pierwsza noc w morzu. Skipper Andrzej nawet nie zmrużył oka. W zasadzie przelot spokojny poza jedną niespodzianką - nie działało podświetlenie kompasu, co bardzo naruszyło pokładowy zapas baterii do latarek.

W środku nocy udało nam się znaleźć miejsce w marinie Komiza.


Photo Paweł & Maciek & Janusz, story Paweł