Kemi 2006
Załoga
Trasa
Start
Szczecin - Mariehamn
Mariehamn
Mariehamn - Kemi
Kemi, Rovaniemi
Kemi - Kristinestad
Kristinestad
Kristinestad - Vaxholm
Vaxholm
Vaxholm - Gustavsberg
Gustavsberg - Sztokholm
Sztokholm - podsumowanie

Strona główna
 
Kemi - koniec Bałtyku, marzenie porajskich żeglarzy. Wyprawa prawie arktyczna - do koła podbiegunowego brakuje tylko 40 Mm. Po latach snów wreszcie się udało. Weneda zdobyła najbardziej wysunięty na północ port Bałtyku, a jak było - sami poczytajcie.



22 maja - 27 maja
Mariehamn - Kemi

Ruszyliśmy z Alandów i zgodnie z zasadą, iż "gentelmani pływają tylko baksztagami" mając wiatr w plecy przemieszczamy się na północ. Zakupiony w Mariehamn termometr zaokienny pozwala nam rejestrować temperaturę powietrza. Zaczyna się nieźle 10°, 9°, 8°, 7°, 6° i tak zostanie na długo chilowo osiągając 5°, 4°, 3° ale również 7°, 8°. Termometr pokazujący temperaturę wody będzie nieubłagany: 6°, 5°, 4°, 3°, 2°, 1°, 0.5° - to było minimum, ale trwało ponad półtorej doby.
Gdzieś na wysokości portu Vasa kończy się wiatr i zaczyna się mgła. I to jest prawdziwa mgła. Można ją siekierą rąbać. Z dużymi obawami nasłuchujemy przepływających statków i nadajemy sygnały mgłowe.
Również na wysokości Vasy udało nam się złapać zasięg telefonii komórkowej i z internetu odebraliśmy komunikat lodowy. Nagłówek brzmiał zachęcająco: "To jest ostatni komunikat lodowy w tym sezonie", radośc zmącił ciąg dalszy: "Od latarni Kemi1 na północ możliwe dryfujące pola kry o grubości 30-40 cm." Niby nic, ale dla Wenedy... aż strach pomyśleć. Dochodzi dodatkowy obowiązek - bardzo uważna obserwacja powierzchni morza. Temperatura wody 0.5°C nie wróży nic dobrego, pocieszający jest fakt, iż już nie ma nocy. Jest stale jasno.
W tak zwanym międzyczasie odwiedzają nas ptaszki, które zabłądziły we mgle. Niestety nie są zbyt rozmowne.
Przed nami jak się później okazało ostatnia doba. Zaczyna się bajecznie. Piękne mocne słońce przegania mgłę, równiusieńka tafla morza o temperaturze 0.5°C, w dali oszałamiające, arktyczne chmury, widzialność - na koniec świata. Jest pięknie - tak sobie wyobrażałem rejs na północ.
W tak pięknych okolicznościach przyrody zbliżamy się do latarni Kemi1. Jest noc, ale jasno jak w dzień.
Do portu Kemi wpływamy przed 4 rano. Wita nas fabryka, której kominy zieją dymem jak z piekła. Nie tak sobie to wyobrażaliśmy.
O godzinie 0412 cumujemy w marinie, pada nieśmiertelne "tak stoimy".

W E N E D A  Z D O B Y Ł A  K E M I



 
Photo Piotr M., Paweł G., Paweł B.